Bogaci i biedni

Jak pracować, aby zarobić duże pieniądze lub w ogóle takie pieniądze, aby można było za nie żyć? Takie pytanie zadają sobie miliony ludzi, miliardy, a właściwie każdy. Nawet bogaci ludzie, którzy mają już wiele, ale chcą mieć jeszcze więcej lub móc więcej dzięki pieniądzom. Zatem, bogaci i biedni na każdym z kontynentów zadają sobie to pytanie, jedni częściej, inni rzadziej.

ogaci i biedni  Bgaci i biedni  Boaci i biedni

Jednak nie wiadomo, czym jest bogactwo. Dla niektórych bogactwem jest to, co inni uważają za biedę, a dla najbiedniejszych bogactwem jest to, że ktoś ma podstawowe środki do życia i jedzenie. Jeszcze inni mają w nosie wszelkie bogactwa tego świata, oddając się modlitwom, medytacjom i czekając na zbawienie, nie pomnażają dób ani własnych ani cudzych, zadowalając się minimum, jakie potrzebne jest im do życia, czyli. np. kromką chleba czy dachem nad głową na jedną noc. Mało jest na świecie ludzi myślących w podobny sposób – są to wyjątki, o których nie wiadomo, co pomyśleć: czy oni doszli do czegoś, do czego nie dojdą nigdy Ci, którzy mają, posiadają i przetwarzają, wiecznie wykorzystując, czy właśnie te ptaki karmione ręką Boga czy ręką ludzi mających serce. Jedno jest pewne: na coś takiego nie mogą sobie pozwolić ci, którzy mają dzieci na utrzymaniu. Oni muszą lub przynajmniej powinni pracować, ponieważ dziecku trzeba dać jeść, w coś je ubrać, posłać na język angielski czy na inne zajęcia, a nawet trzeba kupić książki do szkoły podstawowej i do przedszkola. Tak więc, nie każdy może nie pracować, ale za to każdy może pracować.
Bogaci i biedni z całego świata mają swoje tajemnice: to, o czym wiedzą jedni, drudzy nie mają pojęcia. Człowiek bogaty ma wiele wpływów i duże pole do działania. Może manipulować wieloma rzeczami, przy czym, manipulacja przestaje istnieć w stosunku do bardziej inteligentnych czy wiedzących o czymś biednych, kiedy tylko poczują, że coś śmierdzi. Wtedy nawołują o tym głośno,gdyby mogli, rozrzucaliby ulotki, jednak i tak większość społeczeństwa, oczywiście ta biedna większość, jest ślepa na śmierdzącą sprawę, może właśnie dlatego, że ona tylko śmierdzi, ale jej nie widać. Dopiero widząc w obiektywie kamery ujętą poczwarę, na ekranie monitora zobaczoną, zaczynają wierzyć, o ile tzw. Dziennikarze nie będą wcześniej bardziej lub mniej przekupni.

Bogaci i biedni istnieli od zawsze. Dalej istnieją. I będą istnieć. Dlaczego? Czy dlatego, że komuna upadła? Być może jakiś naiwny Polak myśli jeszcze, że komuna to równość, jednak musiałby być on naprawdę mało rozgarnięty, aby w ogóle przyszło mu do głowy coś takiego. A może dlatego będą istnieć bogaci i biedni, że musi ktoś jednak kopać ten węgiel i wydobywać diamenty? No przecież, na boga, bogaty nie wejdzie do kopalni, bo nie ma odpowiedniego kombinezonu, a co gorsze, ma lęk wysokości, lęk przestrzeni a nawet i klaustrofobię, musi mieć więc idealne warunki, ani za dużo przed sobą ani za mało, ani za płytko, ani za głęboko.

Wiadomo, że bogatych praca hańbi, czasami nawet, jakakolwiek. Biedny natomiast każdej pracy się ima. Jednak, jakże to, nie pracować wcale, skoro nawet bogata Paris Hilton pracuje, zarabiając na reklamach i na różnych skandalach, w których ona jest na pierwszym planie. Jakże nie pracować, skoro nawet w Biblii, w księdze Rodzaju jest napisane, że: „w trudzie będziesz zdobywał od niej (ziemi) pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli”. Jak więc widzisz, praca jest wpisana w życie człowieka, a raczej: powinna być w nie wpisana. Bez żadnego „Ale!”. Tak. Tylko mamy mały problem. Bogaci nie słuchają tego,co jest napisane w Piśmie świętym. Właściwie, są nieliczni bogaci, którzy wierzą słowo natchnione, choć niektórzy z nich dobrze je znają. Oczywiście, są tacy, którzy są prawi i naprawdę harują na te swoje miliony, jednak pracowity chłop w polu więcej się narobi, a nawet tysiąca z tego nie ma – jedynie dodatki z unii nieraz mu już tyłek uratowały.

Jednym słowem: sprawiedliwości nie ma. Nie na tym świecie. Może na innym się znajdzie, tylko trzeba wierzyć w ten inny świat. Biednym jest się łatwiej pogodzić ze swoją biedą, jeśli wierzą w istnienie innego świata, natomiast bogatym jest nieco trudniej – martwi ich to ucho igielne (tylko Ci, którzy mają odrobinę wiedzy teologicznej czy nawet historycznej, wiedzą, że ucho igielne to nie ucho od igły, i że to ucho jest całkiem sporych rozmiarów, więc nawet z tymi milionami, choćby w walizkach, i nawet na wielbłądzie, jeśli ten będzie pełzał, uda się przez nie przeleźć).

Bogaci byli królowie,ale jednak wierzyli w Boga, o ile ich wiara nie była na pokaz, dla ludu, lub po to, aby nie obrażać uczuć religijnych kapłana nadwornego, który udawał po to, aby nie stracić roboty i tylko w tajemnicy spółkował z dworkami.

Biedni i bogaci, bogaci i biedni. Kim są dziś? Czego oczekują od świata, oprócz tego, za zaspokoi on ich wszelkie potrzeby, te materialne i duchowe? Czy są to ludzie dobrzy, czy źli, zważający na innych czy wręcz przeciwnie. Jak zawsze, są tacy i tacy. Oczywiście, większość z nich zdaje sobie sprawę w tego, co mogą zrobić dla innych, będąc bogatymi, jednak niewielu myśli, że to co mają zawdzięczają nie pracy swoich przodków, ale pracy biednych ludzi, którzy na nich pracowali. Czy bogaci myślą, ze to co mają, należy im się? Najczęściej tak podchodzą do życia i do innych. Czasami, nawet wzgardliwie traktują ludzi biednych. Niektórzy bogaci mają wpojone dziwne przekonanie, że biedni są biednymi tylko dlatego, że widocznie zbyt mało pracują. Jeżeli bogaty myśli w ten sposób, niechaj pójdzie do rodziny biednego i zamieni się z nim rolą, na jakiś czas, niech stanie się rzecz jak w bajce o królewiczu i żebraku, i niech tenże bogacz zacznie zarabiać miliony występując z pozycji tego biedaka i z jego kasą. Zobaczymy, jak będzie miło.
Bogaci próbują przenosić swoja mentalność do chaty, gdzie głodne dzieci siedzą w kącie, ale nie zrozumieją nigdy biednego, nie będą mieć pojęcia, czym się kieruje, chyba, że przeczytają powieść jego autorstwa, gdzie będzie jakiś niezły portret psychologiczny biedaka wraz z całą jego nędzą, biedą i wszystkim, czym żyje. Oczywiście, wtedy znów mądry bogaty powie: a ja zrobiłbym na jego miejscu tak i siak. Jednak nie jest tak łatwo, bo bogaty na miejscu biedaka guzik zrobiłby. Co najwyżej, odechciałoby mu się żyć, a w najlepszym przypadku zarobiłby na chleb dla siebie samego pasając świnie swojego ojca, tego, co to je ma po babci i dziadku, na którego biedni ręce zdzierali w polu albo w kamieniołomach, diamento-kopalniach czy innych miejscach kaźni.

Bogaty i biedni mają się do siebie tak, jak pięść do nosa. Przy czym wiadomo, kto tu odgrywa rolę pięści, a kto jest zakrwawionym nosem, utytłanym po łokcie w błocie i męce na bochenek chleba. Bo tyle właśnie zarobi Polak,pracując w kraju. I nic więcej. Bo co ponadto, to już na kredyt. Dom na kredyt, samochód na kredyt, pralka na kredyt, lodówka na kredyt, żona na kredyt, dzieci też na kredyt. Wędliny na święta też na kredyt, bo za drogie. Za drogie dla Polaka, który zarabia średnią krajową. Skoro średnia krajowa nie wystarczy na utrzymanie siebie i rodziny, to takim razie, kto może sobie pozwolić na życie i zarabiani w tym kraju? Chyba sami bogaci, którzy zarabiają kilkanaście razy więcej niż średnia krajowa. Nie, oni nie są i tak bogaczami w oczach zachodnich sąsiadów. Co mają powiedzieć ci, którzy zarabiają 1/3 średniej krajowej? A nawet, ¼? Przecież mnóstwo jest ich, całe mnóstwo. Właściwie większość ludzi mieszkających w Polsce tak zarabia. Nauczyciele, pielęgniarki, początkujący lekarze, sklepikarze, pracownicy banków na szeregowych stanowiskach, kasjerki w sklepach. Oni wszyscy powinni mieszkać na ulicy, bo nie stać ich na kupienie mieszkania. Dlaczego mówimy, że nas stać, na kredyt nas stać, skoro nie mamy tych pieniędzy. Dlaczego mówimy: kupiłem mieszkanie, kupiłem samochód, zbudowałem dom, skoro to bank nam kupił,, bank zbudował, bank pożyczył.

Być może, gdyby tak wszyscy ci, którzy mają zamiar skorzystać z kredytu, nie zrobili tego nagle, może ktokolwiek zastanowiły się, czemu gospodarka stanęła w miejscu, czemu tylko naprawdę bogaci, ci, których stać na kupienie domu od ręki, za gotówkę, i którym jeszcze sporo zostanie, kupują mieszkania i domy, pozostali zaś tego nie robią. Tak naprawdę, polski bogaty, no naprawdę ktoś bogaty, a polski biedny, to ktoś biedny. Pozostali zaś to klasa średnia, której może właśnie jest najwięcej, a która w oczach zachodu jest uboga. Średnia klasa ma mieszkanie na kredyt (mieszkanie do spółki z bankiem), ma na kredyt samochód lub jeździ tramwajem, posiada sprzęt gospodarstwa domowego i sprzęt AGD z czego połowa lub większość jest na kredyt. Kim więc jest średnia klasa? Czy to zadłużeni ciułacze, których i tak na nic nie stać? Czy są oni właściwie bogaci czy biedni? A może bogaty jest tylko bank? Ktoś musi być w końcu bogaty. Jednak bogatych w naszym kraju trzeba chyba szukać ze świeczką. Są, są, oczywiście, ale nie uważają się za bogatych, choć wiedzą, że istnieją biedniejsi od nich. Śmieszni też są „kredytowcy”. Znam takich, którzy uważają, że nie znają biednych rodzin, a chcieliby im pomóc. Nie znam bogatego – powiedział bogaty, nie znam biednego – powiedział biedny. I na tym zakończmy naszą historię o bogatych i biednych.
Ika

hastagi na stronie:

#świat bogaty i biedny#Biedni ludzie#domy polskich bogaczy#samochody polskich bogaczy#bogaci ludzie w polsce#świat bogatych i biednych#świat biednych i bogatych#bogaci i biedni w polsce

Authors
Top